Przyjemna rosyjska lektura: “Walizka” Dowłatowa

Często pytacie mnie – jakie rosyjskie lektury mogę  polecić. Pytanie to jest i łatwe i trudne. Bo co innego poleciłabym swoim znajomym z Rosji, a co innego znajomym z Polski. Nie oszukujmy się: ile razy zaczynaliście czytać coś z literatury pięknej w języku obcym i po kilku podejściach ta lektura trafiała na zawsze na półkę? 

Słyszałam od uczniów i znajomych, że zaczynali czytać w oryginale “Matkę” Gorkiego czy “Mistrza i Małgorzatę” Bułgakowa. Ambitnie. Ale niestety mało kto z nich dobrnął do końca: za trudne, za długie, nic nie rozumiem, jakaś abstrakcja itd. itd. Poczucie, że nie możesz czegoś pokonać, dać radę, powoduje frustrację i po prostu zniechęca. Myślimy, że nie nadajemy się do czytania książek w oryginale, nie mamy odpowiedniego poziomu i przygotowania.

Ale to wina nie naszych umiejętności czy poziomu znajomości języka. To po prostu nieodpowiednie książki.

Wiem, że istnieją różne adaptacje, przygotowane specjalnie dla osób uczących się np. języka rosyjskiego. Na pewno to jest jakieś wyjście, ale dążymy jednak do czytania i rozumienia tekstów autentycznych, tekstów pisanych przez nosicieli języka dla nosicieli (носители для носителей).

Obcojęzyczne lektury przynajmniej na początku nie powinne być duże. Przyjmijmy, że poradziliśmy sobie z 6-stronicowym opowiadaniem. Tak, to nie jest “Zbrodnia i kara” Dostojewskiego, ale to jest autonomiczny utwór, całość. Przeczytaliśmy cały utwór, i co z tego, że ma tylko (a może aż) 6 stron.

Często polecam swoim uczniom i znajomym zbiór krótkich opowiadań “Walizka” Siergieja Dowłatowa, rosyjskiego pisarza z okresu “trzeciej fali emigracji”, dziennikarza, dysydenta. Tytuł każdego opowiadania to rzeczy, które znalazły się w walizce, z którą pisarz opuszczał ZSSR: Szoferskie rękawiczki, Fińskie skarpetki, Popelinowa koszula itd. Z każdą rzeczą wiąże się jakaś historia, która nieco otwiera przed nami sowiecką rzeczywistość.

Styl Dowłatowa wielu z Was powinien przypaść do gustu. Zdania są krótkie, lakoniczne. Nie są to zdania w stylu Tołstoja. Nie znajdziemy tu też metafor, powiększających objętość tekstu. Tylko konkrety, tylko niezbędna informacja. Nie oznacza to jednak, że książka jest uboga stylistycznie. Absolutnie nie. Jest pełna humoru.

Myślę, że “Walizka” Dowłatowa to lektura, która sprawdzi się u tych, co pragną czytać po rosyjsku, ale boją się dużych form, trudnej składni i stylu poszczególnych autorów.

Przeczytajcie fragment i przekonajcie się:)

“Я чуть не зарыдал от жалости к себе. Ведь мне тридцать шесть лет. Восемнадцать из них я работаю. Что-то зарабатываю, покупаю. Владею, как мне представлялось, некоторой собственностью. И в результате – один чемодан. Причем, довольно скромного размера. Выходит, я нищий? Как же это получилось?!

Книги? Но, в основном, у меня были запрещенные книги. Которые не пропускает таможня. Пришлось раздать их знакомым вместе с так называемым архивом.

Рукописи? Я давно отправил их на Запад тайными путями.

Мебель? Письменный стол я отвез в комиссионный магазин. Стулья забрал художник Чегин, который до этого обходился ящиками. Остальное я выбросил.

Так и уехал с одним чемоданом. Чемодан был фанерный, обтянутый тканью, с никелированными креплениями по углам. Замок бездействовал. Пришлось обвязать мой чемодан бельевой веревкой”. (Сергей Довлатов, “Чемодан”).

Foto z regałem: Ewelina Krzempek.